sobota, 9 maja 2015

[One Shot] "Śpiący tygrys" [Tora/Saga] (Alice Nine)

Tytuł: Śpiący tygrys
Paring: Tora/Saga (Alice Nine)
Gatunek: fluff
Rating: G
Ostrzeżenia: brak
Od autora: Bardzo miniaturkowa miniaturka. Sielski obraz, napisany w przerwie pomiędzy stresem a stresem. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. Enjoy~

*
Czasem po prostu zasypiał, jak dzisiaj, w tygrysim rozleniwieniu i z okularami na nosie, groteskowo przybierając minę naburmuszonego pięciolatka. Parsknąłem tylko, bo przecież nie wypadało mi się rozczulać nad dzikim kotem. Zsunąłem okulary z jego nosa i odkładałem na najbliższy stolik. Nie brałem go romantycznie z kanapy na ręce i nie zanosiłem na łóżko, przy okazji wywracając siebie, tygrysa i wazę jego matki, która z całą pewnością pomimo sympatycznych wizyt w progach rodziny Amano i wspólnego oglądania zdjęć młodego tygrysa, przestałaby mnie lubić. Zamiast tego po prostu orkywałem go kocem. Zrobiłem to, delikatne wsuwając brzegi koca pod jego ciało, by je owinąć. Wtedy kot zaczął mruczeć, przewracając się na bok.
- Ochh, Takashi - wymruczał tylko, by pogrążyć się z powrotem w onirycznej krainie.
- Ciekawe o czym śnisz, mały zboku - zaśmiałem się, obserwując jego marszczące się brwi. Jakby coś w tym stanie rozumiał.
- Ja nie jestem zboczony - odparł jakby w półśnie.
Roześmiałem się.
- To ty nie śpisz?
- Nie.
- Czyli za oszukiwanie mnie mogę oblać cię kubłem zimnej wody.
- I tak tego nie zrobisz - odparł z udawaną pewnością i nadzieją, że nie ujrzałem jego uchylających się powiek. Na pewno chciał podejrzeć, czy czasem nie wykonuję jakichś podejrzanynch ruchów.
Jednak ujrzenie śpiącego tygrysa w pełnej krasie nie było takim łatwym osiągnięciem.
Usiadłem na kanapie i położyłem dłoń na jego brzuchu. Zerknął na mnie spod ledwo rozwartych powiek z nieukrywanym zaskoczeniem.
- A co chcesz zrobić teraz?
Prychnąłem. Jak to co chcę zrobić. Nie minęło dużo czasu, gdy ściągnąłem z niego koc, a w zamian za to usiadłem na jego biodrach.
- Teraz ja będę musiał cię wystarczająco rozgrzać, tygrysie.
Uśmiechnąłem się do niego i zacząłem chłodnymi dłońmi badać fakturę jego rozgrzanego brzucha.
- Zobaczymy czy będziesz lepszy od koca - powiedział, choć w jego już szerzej otwartych oczach widziałem iskierkę szczęścia. Taki właśnie był cały tygrys - bezgranicznie ufny i oddany, choć czasem szamotał się jak motyl w sieci. Zupełnie niepotrzebnie, bo z mojej sieci żaden motyl nie ma szans na ucieczkę, dopóki sam nie wezmę go w dłonie i nie wypuszczę.
- Ale wiesz, że za kłamstwo grozi kara?
- Jaka kara? - zapytał, marszcząc zabawnie brwi.
- Dziś jesteś udomowionym kotem, a ja zdominuję cię swoim temperamentem - odparłem, uśmiechając się do niego tak, by jego ciało wypełniło nieznośne gorąco. Dobrze wiedziałem, jak działały na niego nawet najdrobniejsze z moich gestów. Cały tygrys. Zupełnie jak udomowiony kot.

1 komentarz:

  1. To było słodkie. Miło było przeczytać coś bez szczególnej fabuły.

    OdpowiedzUsuń