sobota, 13 sierpnia 2016

HIATUS

Moi drodzy,
Od dawna nic nie pojawiło się na blogu. Przez myśl przechodziło mi, żeby uczynić "Spadamy" dłuższą serią, jednak na to się nie zapowiada. Wiecie co? Bardzo nie lubię takich postów na blogach. Szczególnie, jeśli trafiłam na daną stronę po raz pierwszy, a tu taki post, zazwyczaj długi, z wyjaśnieniami o wypaleniu autora, braku zaangażowania w fandom, chęci do pisania... Zawsze czytając coś takiego, czułam nieokreślony smutek. Mimo że nie znałam tej osoby, jej twórczości ani nie byłam z nią w żaden sposób emocjonalnie zżyta. Wreszcie nadszedł czas na mnie.
Wciąż kocham Sagę i Torę całym sercem i nadal są moim j-rockowym OTP. Mimo to muszę uczciwie przyznać, że nie czytam j-rockowych fanfików już od bardzo dawna, głównie ze względu na ich wątpliwą jakość i małą kreatywność. Muzyk interesuje się muzykiem na koncercie. Muzyk zakochuje się w drugim muzyku, jednak jest to nieodwzajemnione, więc się zabija. Muzyk... I tak dalej. Nie ma w tym nic nowatorskiego, ja też straciłam pomysły i chęć do tworzenia czegoś nowego w uniwersum japońskich muzyków. Dlatego stwierdziłam, że się z nimi pożegnam. Może kiedyś wrócę, może jeszcze coś napiszę, może będzie to lepsze od najlepszego z moich fanfików (czyli Spadamy). Zobaczymy. Na pewno nie zrezygnuję z pisania w ogóle, w polecanych powinien znajdować się link do mojego drugiego bloga i zapraszam Was tam.
Nie chcę mówić żegnajcie, chcę powiedzieć do zobaczenia. Tylko tyle, że nie wiem kiedy znów się zobaczymy.
Nie przedłużając już bardziej, oficjalnie zawieszam tego bloga.
Do zobaczenia :)