poniedziałek, 10 listopada 2014

[One Shot] "Pogłos twoich kroków" [Tora/Saga] (Alice Nine)

Tytuł: Pogłos twoich kroków
Paring: Tora/Saga (Alice Nine)
Gatunek: -
Rating: G
Ostrzeżenia: -
Od autora: Jednak żyję, coś naskrobałam, choć jest to twór bardzo miniaturkowy, bardzo przeze mnie po raz drugi nieprzeczytany i skończony po drugiej nad ranem. Dziwnie melancholijnie i... ogółem dziwnie. Niestety nie będzie to luźna komedyjka, choć takie powinnam pisać, aby się trochę odstresować... Zobaczymy. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Zapraszam do zostawiania komentarzy!
Enjoy~

*
Kiedy Shinji się obudził, przez przestrzenne okno wpadała smuga żółtego światła. Sufit wciąż był biały, zwisała z niego obskurna lampa na białym przybrudzonym kablu. Za każdym razem, gdy ją widział, przypominały my się czasy szczeniactwa.
Ściany białe. Szafa z jasnego drewna naprzeciwko łóżka, cicho tykający idealnie czarny zegar i ten nieszczęsny szary obrazek, o którym zawsze mówił, że zaraz spadnie mu na twarz, wyganiając Shinjiego na drugi koniec łóżka. Później perfidnie wykorzystywał swoją przewagę i powoli przysuwał się do niego, zmuszając coraz bardziej, by Amano przylgnął plecami do ściany. Odwracał się wtedy przodem do niego, zarzucał ręce na szyję i więził go. Więził w woni swojej nagiej skóry, w swoich ramionach, w swojej zaborczości...
Drzwi były nieznacznie uchylone. Na podłodze leżały jeszcze niedbale porozrzucane ubrania. Na stoliczku przy łóżku stała butelka lubrykantu. Amano przetarł oczy i zmarszczył czoło, próbując ochronić się przed wścibskimi promieniami.
Czuł się, jakby przespał ostatni tydzień.
Wypuścił z płuc duży chaust powietrza, jakby przed chwilą zaciągnął się podsuniętym przez niego papierosem.
Słyszał jakieś odgłosy w kuchni. Miał ochotę się uśmiechnąć, ale nie zrobił tego. Opadł bezsilnie, jakby znów zasnął, jednak po chwili zgiął się wpół i usiadł, zwieszając głowę. Przez uchylone drzwi wpadał odgłos smażenia, zamykanych szafek, zasuwanej szuflady, dzwonienia metalowych sztućców... Jego kuchnia rozbrzmiewała szczęśliwym porankiem, kiedy wstawał później i oplatał jego wąską sylwetkę swoimi ramionami. Czasem Shinjiemu wydawało się, że on ma aparycję godną chłopca. Jednak wizja krępego małego człowieczka zamieniała się w szczupłego tętniącego słowem seksowny mężczyznę pod wpływem samego głosu. Saga tak potrafił. Mówił uwodzicielsko z niskim pomrukiem. Shinjiego zawsze fascynował ten ton głosu przeznaczony tylko dla niego.
W kuchni rozległo się skrzypnięcie starych drzwiczek od szafki z talerzami i dźwięk przestawianej zastawy stołowej. Amano uśmiechnął się, przymykając na chwilę oczy. Poczuł krótki podmuch chłodnego powietrza, które zupełnie nagle owiało jego skórę. Nie słyszał niczego poza przestawianymi talerzami, a mimo to czuł obecność ukochanego ciała przed sobą i z uśmiechem oczekiwał na profilaktyczny pocałunek. Zaproszenie na śniadanie. Przeszył go dreszcz. I kolejny, kiedy otworzył oczy, a w jego uszach pozostał tylko cichy pisk - taki sam pozostaje po dobrym koncercie. Jednak ten performans był wyjątkowo nieudany, a dźwięk o nieokreślonym źródle przypominał raczej desperacki krzyk samotności.
Wtedy nagle w jego drzwiach pojawiła się pewna sylwetka. Dość drobna, szczupła, choć na pewno niekobieca i znajoma. Shinji widział ją jak przez mgłę i przetarł tylko oczy, by przeciwstawiając się rażącemu słońcu, ujrzeć osobnika przed sobą.
- Saga? - zapytał.
Postać uśmiechnęła się trochę smutno, a trochę z pobłażaniem.
- Śpij - usłyszał spokojny szept o nieokreślonym tonie głosu i poczuł, jak czyjeś chłodne dłonie kładą go z powrotem na poduszkę. Zegar cicho tykał, a sufit był wyjątkowo biały. Tak samo, jak pół roku temu, kiedy Takashi odszedł bez słowa, zostawiając Shinjiego samotnego, skołowanego i autystycznego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz