niedziela, 6 kwietnia 2014

[One Shot] (nie)dojrzałe konwersacje [Tora/Saga] (Alice Nine)

Tytuł: (nie)dojrzałe konwersacje
Paring: Tora/Saga (Alice Nine)
Gatunek: ?
Rating: G
Ostrzeżenia: brak
Od autora: Tora i Saga
Za chwilę zapomnienia, bo w życiu brakuje takich ładnych i puchatych historyjek.
Powiedziałabym, że dla mojej najlepszej przyjaciółki, bo nasza ostatnia rozmowa zupełnie zmieniła koncepcję tej miniaturki. Zapraszam.

*
- Nie uważasz, że ostatnio pracujesz za dużo?
Usłyszawszy to pytanie, spojrzał na mnie spomiędzy przymrużonych powiek.
- Masz podkrążone oczy i...
- To wiek, Torashi - odparł.
- Może pijesz albo palisz za dużo - usadowiłem się obok niego.
Uśmiechnął się. Wyjątkowo szczerze, bezinteresownie i bez podtekstu. To był najbardziej nienaturalny, ale jednocześnie najnormalniejszy z gamy uśmiechów Takashiego. Choć wcale nie było ich osiem. To była raczej gama na fortepian, przez kilka oktaw... jak nie więcej.
Przesunął się trochę i ułożył z głową na moich udach. Przeszył mnie dreszcz. Nie miał już dwudziestu lat, ale wciąż posiadał w sobie coś nieziemsko pociągającego. Po prostu to miał. Uśmiechnąłem się pod nosem i mimowolnie zacząłem go głaskać po głowie.
- To takie sztampowe - odparł. Wracał do siebie. Wykrzywiłem się nieładnie w grymasie niezadowolenia.
- Dlaczego sztampowe?
- Zachowujemy się jak stare małżeństwo prosto z brazylijskiej telenoweli - powiedział, sięgając dłonią mojego policzka. Był tak magnetyczny, że nawet nie zauważyłem, kiedy zacząłem się do niego niebezpiecznie zbliżać. - Ale ta sztampa jest bardzo ładna, Torashi.
- Tak ładna, jak ty wijący się na moim łóżku w...?*
- Poważny w niepoważnej sytuacji - przewrócił oczami, przerywając mi. - To też typowe.
- Ale dla męża. Wygląda na to, że zostałeś żoną - stwierdziłem z ogromnym zadowoleniem, choć na jego twarzy malowało się raczej zażenowanie. Mimo to wiedziałem, że w duchu jest także rozbawiony, jednak nie pokazuje tego po sobie. To było wyczucie, które nabierałem do niego przez lata, jakie spędziliśmy razem.
- Czyżbyś odczuwał rutynę? - wtrąciłem, kiedy wplatał palce między kosmyki moich włosów, przeczesując je delikatnie.
- Oczywiście - przewrócił oczami. - Dlatego chcę ci zaproponować cudowny czworokącik z Shou i Hiroto - powiedział i spojrzał na mnie intensywnie, a ja mimo pełnej świadomości ironii w jego głosie, poczułem jak mój żołądek niemiłosiernie się ściska. Wsunąłem dłoń głębiej w jego włosy, jakby chcąc mieć większe poczucie, że nie rozpłynie się w powietrzu.
- Panikujesz, Torashi - stwierdził chłodno i dobitnie.
- Tak - stwierdziłem, czując się pokonany, ale mimo tej sromotnej klęski, uśmiechając się. - Panikuję, że cię stracę.
- To dobrze, bo widzisz, rozmyśliłem się i wcale nie chcę czworokącika - powiedział, odwzajemniając ten uśmiech tak, jak to tylko on potrafił.
- Ale mimo to podejmujesz grę...
- Grę z tygrysem, najniebezpieczniejszą grę mojego życia. Więc jak, tygrysie, pożresz mnie czy mogę liczyć na krztę litości tygrysiego serca? - zapytał wciąż z tym charakterystycznym wyrazem twarzy, a ja nie mogłem powstrzymywać ogromnego uśmiechu, jaki cisnął mi się na usta.
- Oczywiście pożrę cię w całości, kociaku - odpowiedziałem i pocałowałem go.

________________________________________________
*Nawiązanie do Alice Nine Channel z września 2011

2 komentarze:

  1. świetne :") choć nie znam głównych bohaterów i nie siedzę jakoś głębiej w tych klimatach, bardzo lubię czytać Twoje opowiadania :) trzymaj tak dalej, życzę dużo weny no i do następnego :)

    OdpowiedzUsuń